<rss version="2.0">
<channel>
<title><![CDATA[Blog newdem]]></title>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog,1.html]]></link>
<description><![CDATA[]]></description>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/864.html]]></guid>
<title><![CDATA[KOPIA "DYSKUSJI" POD FILMEM "HEJ, TY, KTÓRY KRĘCISZ ŚWIATEM"]]></title>
<description><![CDATA[<strong><br />
Ze względu na usunięcie filmu &quot;HEJ, TY, KT&Oacute;RY KRĘCISZ ŚWIATEM&quot;<br />
&nbsp;kopiuję, dla uczciwości intelektualnej, gdyż była mocno polemiczna, dyskusję pod tym filmem.<br />
<br />
Usunięcie samego filmu nie ma większego znaczenia i nie czyni w tym wypadku &quot;dyskusji&quot; bezprzedmiotowej, gdyż w większości była ona niemerytoryczna, i nie dotyczyła filmu, a były to tylko personalno - formalne przysrywanki. <br />
<br />
Ze względu na ograniczenie długości notki do 5000 znak&oacute;w, wstawiam dyskusję jako załącznik<br />
<a target="_blank" href="http://koprodukcje.pl/MillionYou/KOPIA_DYSKUSJI_POD_FILMEM_HEJ_TY_KTORY_KRECISZ_SWIATEM.txt"><br />
- plik umieszczony na serwerze. TUTAJ KLIKNAĆ.&nbsp;</a><br />
<br />
<br type="_moz" />
</strong>]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sun, 22 Jan 2012 00:00:00 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/864.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/844.html]]></guid>
<title><![CDATA[Camerimage x3 (uwaga, truję..)]]></title>
<description><![CDATA[<strong>&nbsp;<br />
Nie tyle do trzech razy sztuka, co trzy propozycje.&nbsp;<br />
</strong>&nbsp;(<a target="_blank" href="http://maratdakunin.salon24.pl/72408,relacyjna-teoria-trojcy-swietej">Tr&oacute;jca</a> zresztą już wystąpiła - dzięki dociekliwym pytaniom komentatora pod jednym z film&oacute;w)<strong><br />
<br />
</strong>Zdecydowałem się dodać jeszcze jeden, trzeci, klip do ww. konkursu.&nbsp;<strong><br />
<br />
</strong><strong>Camerimage</strong> to chyba najfajniejszy polski festiwal filmowy, bo:<br />
<br />
<strong>a) </strong>liczy się na świecie -&nbsp;udało się Polakom urządzić i kontynuować imprezę &quot;wyspecjalizowaną&quot; - a jednocześnie przecież fundamentalną, bo kino to przede wszystkim jednak obraz, a więc praca operatora (a jak się m&oacute;wi na Zachodzie i co brzmi dumniej - Reżysera Obrazu (DoP). <br />
<br />
<strong>b)</strong>&nbsp;osobiście, od kiedy zacząłem się bawić w robienie amatorskich i niezależnych film&oacute;w, od pierwszego filmiku, zawsze starałem się przykładać wagę do zdjęć, co, jak się przekonywałem ze zdziwnieniem nie raz, nie jest standardem a bywa nawet dziwnym zboczeniem, szczeg&oacute;lnie na forum rozrodzonych po całej Polsce festiwali i przegląd&oacute;w offowych. <br />
&nbsp;(<strong>p.s.&nbsp;</strong><strong>nadestetyzacja też jest wrogiem </strong>- ale wolę przeestetyzować - jak np. Terrence Malick pewne obrazy w jednak bardzo dobrym wg mnie (duchowość tego reżysera jest niekłamana - co było też dobitnie widać w jego <a target="_blank" href="http://www.filmweb.pl/film/Cienka+czerwona+linia-1998-28">&quot;Cienkiej czerwonej linii&quot;</a>)&nbsp;tegorocznym <a target="_blank" href="http://www.filmweb.pl/film/Drzewo+%C5%BCycia-2011-273584">filmie &quot;Tree of life&quot;</a> (wstawki organiczno - mistyczno - przyrodnicze są estetyzacją, ocierającą się miejscami o kicz - zresztą krytyka pojechała sobie gł&oacute;wnie po tym aspekcie właśnie) -&nbsp;ale jaka tam jest praca kamery w ruchu np. przy ujęciach dzieci (!!). O treściach - nie ma tu miejsca, ale film polecam.&nbsp;<strong><br />
<br />
<br />
<br />
</strong><strong>Moje propozycje na Camerimage to:&nbsp;</strong><br />
<br />
<strong><a target="_blank" href="http://millionyou.com/filmy/Hej%2c+Ty%2c+ktory+krecisz+Swiatem+,3829,film.html">1) &quot;HEJ, TY, KT&Oacute;RY KRĘCISZ ŚWIATEM&quot;</a></strong> - nawiązuje do światła i cenia, stawiając przy tym pewne fundamentalne pytania metafizyczne.&nbsp;Problem dualizmu, czyli chociażby: czy w Bogu istnieje &quot;cień&quot;, pierwiastek &quot;negatywny, ciemny&quot; - konieczny by można było odr&oacute;żnić dobro od zła, dzień od nocy? &nbsp;Tw&oacute;rca filmowy, jak każdy, rzuca cień. <br />
Cień operatora w kadrze przeważnie uznany byłby za błąd w sztuce, fatalne przeoczenie, jak (nie pamiętam już w kt&oacute;rym to polskim filmie) wsp&oacute;łczesny zegarek na ręce średniowiecznego statysty. &nbsp;Ale cień podmiotu kt&oacute;ry obserwuje kładzie się na wszystkim, co widzi.&nbsp;<br />
Mogę tak jeszcze bredzić i bredzić..<strong>STOP :)</strong>. Aha, &quot;czy patrzyłeś w słońce&quot; - ta fraza przyszła mi do glowy pamiętając dobrze <a target="_blank" href="http://www.filmweb.pl/Pi">film &quot;Pi&quot; Aronoskiego</a> (także b. ciekawy zdjęciowo, nowy ekspresjonizm ekhem..). &quot;Pi&quot; podobało mi się także dlatego, że magiczno - gnostyczno - kabalistyczno - trochę jednak naiwna fabułę reżyser świetnie gasi - właśnie kilkoma elementami tego typu (a w szczeg&oacute;lności faktem, że bohater, geniusz (a więc szaleniec), na końcu rozwierca sobie łeb wiertarką. Symbolika jest oczywista - i ta też - przywodzi na myśl <strong>barierę podmiot/przedmiot</strong>, kt&oacute;rą uznałem za bardzo ważny element konstruwania klip&oacute;w, tym razem.&nbsp;<br />
<br />
Kończąc montaż tego filmu pomyślałem, że może warto zapytać bardziej wprost o to przenikanie się &quot;tego, kto widzi&quot; i &quot;tego, co widać&quot;. Dlatego dodałem film; <br />
<br />
<strong><a target="_blank" href="http://millionyou.com/filmy/Pekniety+autoportret,3836,film.html">2) &quot;PĘKNIĘTY AUTOPORTRET&quot; </a>&nbsp;-</strong>tym filmem rządzą barwne wspomnienia. Często słyszałem:<br />
- Boże Narodzenie, choinka, prezenty - to była magia dzieciństwa, to se ne vrati..<br />
P&oacute;źniej dorastamy i, czasem wcześniej, czasem p&oacute;źniej, musimy zmierzyć się z pęknięciem. Zobaczyć siebie i to co czynimy (tworzymy) bardziej świadomie..<br />
W og&oacute;le zresztą zdaje mi się, że świadoma działalność tw&oacute;rcza musi pamiętać o samej sobie, zadawać pytanie o naturę, prawdę i granicę pokazywania świata. Obecne jest to zresztą w wielu filmach, od &quot;Amatora&quot; Kieślowskiego, przez &quot;Cinema Paradiso&quot; albo &quot;8 1/2&quot; Felliniego &nbsp;do &quot;Świętej G&oacute;ry&quot; Jodorowskiego.&nbsp;<br />
Aha - u nas jeszcze ładnie i inteligentnie, a przystępnie i dowcipnie (parodiując m.in. Bergmana hehe) odni&oacute;sł się do &quot;filmu w filmie&quot; znany tutaj dobrze skądinąd Tomasz Konecki (<a target="_blank" href="http://www.filmweb.pl/film/P%C3%B3%C5%82+serio-2000-30583">film &quot;P&oacute;ł serio&quot;</a>).&nbsp;<br />
<br />
A tak się kończy <a target="_blank" href="http://www.filmweb.pl/film/%C5%9Awi%C4%99ta+g%C3%B3ra-1973-104413">&quot;Święta G&oacute;ra&quot;</a>&nbsp;Jodorowskiego (polecam tego Dziadka, także komiksy ma świetne!)&nbsp;<br />
<br />
&quot;(...)<br />
Czy to jest koniec naszych przyg&oacute;d? <br />
Nic nie ma końca. <br />
Przybyliśmy w poszukiwaniu tajemnicy nieśmiertelności <br />
by dor&oacute;wnać Bogom... <br />
i oto jesteśmy... śmiertelni. <br />
Bardziej ludzcy niż kiedykolwiek przedtem. <br />
Jeśli nie zdobyliśmy nieśmiertelności... <br />
przynajmniej zdobyliśmy poczucie rzeczywistości. <br />
<br />
Rozpoczęliśmy od bajki,|a dotarliśmy do zycia, ale... <br />
czy to życie jest rzeczywiste? <br />
Nie. <br />
<br />
To jest FILM. Pokażcie szeroki kadr. <br />
Jesteśmy obrazami,wyobrażeniami, fotografiami! <br />
Nie możemy tutaj zostać! <br />
Jak więźniowie! <br />
Musimy zniszczyć tą iluzję! <br />
To jest Maya. <br />
Żegnaj Święta G&oacute;ro. <br />
<strong>Czeka na nas prawdziwe życie.</strong><br />
<br />
A film trzeci?<br />
<br />
Tytuł: Camera stop. Albo inny, jeszcze nie wiem, został mi jeszcze kawałek montażu, zobaczymy..<br />
<br />
Jak się wgra, to coś napiszę :) <br />
<br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Wed, 16 Nov 2011 00:00:00 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/844.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/611.html]]></guid>
<title><![CDATA[Konkurs Culture - Miłosz i Lem]]></title>
<description><![CDATA[Do kilku dni wrzucę film na ww. konkurs, kt&oacute;ry będzie odwoływał się do tych dw&oacute;ch postaci.<br />
<br />
Jedną z najsłynniejszych &quot;postaci&quot; wykreowanych przez Stanisława Lema jest <strong>Solaris</strong>, myślący ocen - absolut - tajemniczy tw&oacute;r, źr&oacute;dło i krynica życia - sfilmowany już dwukrotnie, pierwej przez Tarkowskiego, p&oacute;źniej przez Soderbergha.<br />
<br />
Jednym z wybitniejszych wierszy Czesława Miłosza jest tekst, w kt&oacute;rym pyta on o istnienie na tym świecie (albo właśnie w jego &quot;wiskozie&quot; lub &quot;poliestrze&quot; - zależy od sztuczności czy naturalności koncepcji b&oacute;stw i świata duchowego) czegoś więcej niźli tylko materia..<br />
<br />
<strong>SENS </strong>(Czesław Miłosz)<br />
<br />
- Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata.<br />
Drugą stronę, za ptakiem, g&oacute;rą i zachodem słońca.<br />
Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie.<br />
Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało.<br />
Co było niepojęte, będzie pojęte.<br />
<br />
- A jeżeli nie ma podszewki świata?<br />
Jeżeli drozd na gałęzi nie jest wcale znakiem<br />
Tylko drozdem na gałęzi, jeżeli dzień i noc<br />
Następują po sobie nie dbając o sens<br />
I nie ma nic na ziemi, pr&oacute;cz tej ziemi?<br />
<br />
Gdyby tak było, to jednak zostanie<br />
Słowo raz obudzone przez nietrwałe usta,<br />
Kt&oacute;re biegnie i biegnie, poseł niestrudzony,<br />
Na międzygwiezdne pola, w kołowr&oacute;t galaktyk<br />
I protestuje, woła, krzyczy.&nbsp;<br />
<br />
<br />
W filmie powiązane zostaną te dwa wybitne utwory naszych artyst&oacute;w. A jak? Zobaczymy. Sam dowiaduję się często dopiero pod koniec montazu.&nbsp;<br type="_moz" />
<br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Thu, 14 Apr 2011 00:00:00 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/611.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/488.html]]></guid>
<title><![CDATA[OPTYMIZM - DODATKOWA WIADOMOŚĆ do filmu: Każdy koniec jest początkiem]]></title>
<description><![CDATA[<strong>Dlaczego ten dodatek?<br />
Jeśli obejrzeliście film - nie chcę żebyście się smucili. Jest nadzieja. <br />
Zdradzę Wam tajemnicę - w Kosmosie, jak w Hollywood (w końcu świętym z nazwy, Sodoma i Gomora tfu..)<br />
End&oacute;w end jest happy end. Serio. Wiem, że marna to teraz pociecha, ale musi starczyć.<br />
Poza tym - każdej chwili bardzo blisko do wieczności. Jak to możliwe?<br />
Kiedyś to wyjaśnie, jeśli będziecie chcieli posłuchać. Bo wiem jedno - chętnych do m&oacute;wienia jest o wiele więcej niż chętnych do słuchania. Prawda?&nbsp;<br />
<br />
<br />
<br />
Odnaleziono dopisek anonimowego Administratora Archiwum</strong> <br />
prawdopodobnie przedstawiciela (źle powiedziane, bo oni nie są indywidualni..chyba)&nbsp;<br />
z rasy 7 stopnia <br />
<br />
(haha, tych to nawet nikt nie widział - /dopisek administratora - skryby (ID82828 (rasa: 4level, orientacja: service to others, however sometimes selfish, espiecially when comes to sweet cakes)<br />
<br />
CYTAT:<br />
---------<br />
<br />
Ziemianie nakręcili kiedyś fajny film, bardzo mi się podobał ;).<br />
Co? Nie może mi się podobać? Powiem Was w sekrecie, że 7 poziomowi <br />
w pewnym sensie bliżej do Waszego niż innym. Np - mamy, dziwne bo dziwne, ale mamy<br />
poczucie humoru. Ściągałem kiedyś takie skecze..o ile pamiętam (zgrywam się, zawsze pamiętam, to trochę nudne..wiecie: WHO&nbsp;KNOWS&nbsp;EVERYTHING&nbsp;- HAS&nbsp;NO&nbsp;NEED&nbsp;TO&nbsp;THINK<br />
(<strong>dlaczego wybraliśmy tzw. angielski jako uniwersalny język? </strong>Jak myślicie?..BINGO - na zlosc Francuzom. Co nam Francuzi zawinili? Tajemnica. No dobra, jaja sobie robię, my sobie tutaj ciągle robimy jaja - ale nie złośliwe, serio. Jaja sa niezbedne - bo na poczatku bylo JAJO (tak, ujawniam rozwiazanie odwiecznego dylematu). O kure nie pytajcie. Moze kiedys zdradze sekret kury, koguta, kurnika itd.&nbsp;<br />
<br />
Powiem Wam jedno - <strong>bez humoru System jest trochę denerwujący</strong>...<br />
Widzieliście taki - znowu Wasz film - nazwa &quot;Dogma&quot;? Tam na końcu B&oacute;g okazuje się<br />
skaczącą dziewczynką w baletkach? Jarzycie o co chodzi? Ok. A te skecze to Latający cyrk. Nie wszystkie, część mierna, ale my jesteśmy wymagający haha (tak się pisze, że się dobrotliwie śmieję?).<br />
<br />
<strong>Ok. Do rzeczy.</strong> Macie jeszcze jeden niegłupi film o jednym z naszych - brawa dla scenarzysty - intuicje to Ty masz brachu, tzn. miałeś..no, nie do końca, intuicja to też ta część, kt&oacute;ra w pewnym sensie jest nieśmiertelena..(no, jak na Was..:-). <br />
<br />
Dlaczego robimy liter&oacute;wki i naruszamy gramatykę? Nie lubimy sztywnej formy.<br />
Chaos jest tw&oacute;rczy, ale w pewnych ramach. Znacie zasadę: nie przes&oacute;l.&nbsp;<br />
<br />
Nazywał się <strong>K-PAX.</strong> <br />
Dokładnie? Służę (my tu gł&oacute;wnie służymy (jak u was np. politycy np. minister - z racji mojej małej pasji dotyczacej slow (words) i swiatow (words) wiem, ze slowo pochodzi od &quot;sluzyc&quot;. Co, to nie jest smieszne? Ok, spokojnie, nie chce wkurzac :)<br />
i z tego jest największa frajda, serio), już piszę<br />
(ehh, przez tą wsp&oacute;lnotę na 7 poziomie za dużo tych dygresji..<strong>wszystko co istnieje rozgałęzia się jak fraktalne drzewa i nie mogę skończyć wątku..stop/start</strong>).<br />
(taka zasada: kazdy ruch powoduje przeciwny, ale do pewnych granic)<br />
<br />
A więc ten film to:<br />
<strong>K-PAX </strong>&ndash; film w reżyserii Iaina Softleya z 2001 roku wg starej rachuby Ziemi - <br />
(a propos, ostatnia dygresja, przyrzekam:&nbsp;ludzkie datowanie było bardzo śmieszne, bo datowali od tzw. narodzenia Osoby, kt&oacute;re miało miejsce kiedy indziej i co najważniejsze, wiedzili o tym - oto ludzkie maniery (stara zasada mentalności 3 poziomu: lepiej wierzyć niż sprawdzać samemu i przez to też dużo kłopot&oacute;w. Jakich? Choćby nawet wasze wojny i bezsensowne zabijanie, ok, nie będę Was umoralniał, bo przecież Was już nie ma. Nie ma? Ha - to też nie tak. no dobra, nie mogę powiedzieć więcej, jeszcze nie teraz. Archiwum w każdym razie się przyda, to był m&oacute;j pomysł, choć moja negatywna część, jak to ona, miała dużo przeciwko), ciekawostka: ta Narodzona Osoba, od kt&oacute;rego to zdarzenia liczyliście czas, nie wszyscy, ale duża część, była z 7levelu, ale o tym innym razem. Mały cytat:<br />
<br />
&quot;Chciałem ci o czymś powiedzieć, Mark.<br />
Mogę to zrobić dopiero teraz.<br />
Ale my K-Paxianie żyjemy na tyle długo, że mogliśmy to odkryć.<br />
Wszechświat się rozszerza, ale tylko do pewnego momentu<br />
potem zaczyna się kurczyć.<br />
Żeby jeszcze p&oacute;źniej znowu zacząć się rozszerzać.<br />
Ten cykl powtarzać się będzie całą wieczność.<br />
Nie wiesz jedynie czy podczas kolejnego takiego cyklu<br />
wszystko będzie tak, jak wcześniej.<br />
Cokolwiek zrobiłeś w swoim życiu źle,wszystkie twoje <br />
błędy powt&oacute;rzą się podczas kolejnego cyklu.<br />
Każdy popełniony przez ciebie błąd<br />
będzie się za każdym razem powtarzał i jeszcze raz, i znowu...<br />
i tak przez całą wieczność.<br />
<br />
<strong>Moja rada jest taka, żebyś tym razem zrobił to dobrze.<br />
Ponieważ teraźniejszość, jest wszystkim, co masz</strong>.&quot;<br />
<br />
<strong>Ha, może wydaje się Wam to paradoksalne?</strong> Głupie? Wewnętrznie sprzeczne?<br />
Absurdalne? Nielogiczne i jakieś tam jeszcze wg Waszej Najlepszej w Uniwersum logiki?<br />
Uwierzcie, że takie nie jest.<br />
Albo nie, nie wierzcie, zr&oacute;bcie lepiej - ruszcie tyłek (a będziecie mieli szansę, obiecuję),<br />
sprawdźcie sami i przekonajcie się. Cześć. <br />
<br />
------<br />
<br />
<br />
<strong>END</strong> (OF THEORY)&nbsp;AND <strong>START</strong> [ PRACTICE - NOW&nbsp;! ] <br />
- GOOD LUCK!<br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Tue, 01 Feb 2011 00:00:00 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/488.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/467.html]]></guid>
<title><![CDATA[Perspektywy kina. Kwestia hermetyzmu, symbolizmu i realizmu (cz. 6)]]></title>
<description><![CDATA[&nbsp;6. Problem Braku i Utraty. <br />
Sztuka jak i w og&oacute;le wszelkie napięcia w życiu ludzkim wynikają z doświadczenia rozbicia, niesp&oacute;jności, sprzeczności, braku, utraty (czy to diagnozowalnej czy to melancholicznej, gdy nie potrafimy racjonalnie odnaleźć cośmy takiego utracili) a tęsknotą do trwania (wartości, uczuć, bytu wreszcie). W procesie tw&oacute;rczym i procesie percepcyjnym największą wartością jest tworzenie metafizycznego pomostu między tymi sprzecznościami. <br />
Co więc łączy się z tym brakiem, utratą, sprzecznością, pominąwszy pokazywanie widzowi jakichś potencjalności: Teatr jest miejscem w kt&oacute;rym pokazuje się ludziom jakimi mogliby być, jakimi chcieliby być i jakimi są... (Lato Mumink&oacute;w, Tove Jansson). <br />
Ot&oacute;ż moim zdaniem najważniejszy jest samorozw&oacute;j: doskonalenie, przez afirmację ale i kontestację, integrację ale i dezintegrację - aż do zespolenia swojej świadomości, intuicji, woli życiowej, last but not least rozumnego rozeznania dobra (etyka). Rozeznania nie tego, co w kr&oacute;tkiej perspektywie jest dla nas wygodne, ale co jest dobre w perspektywie nieskończenie szerszej i dla i innych i dla nas (nie chodzi tu o kreowanie jakiejś świętości altruizmu niech się od razu nie jeżą socjobiolodzy). <br />
Tadeusz Sobolewski pisze o kinie Kieślowskiego: Nie wiemy czy jest jakaś zewnętrzna instancja kt&oacute;ra nadaje sens życiu. Być może, jak wynika z Przypadku, nie ma dobrego wyjścia. Kieślowski zdążył w kinie przezwyciężyć sw&oacute;j pesymizm. Kino służyło mu do stwarzania poczucia sensu, było poszukiwaniem punktu widzenia, z kt&oacute;rego życie miałoby sens. Choć warsztat filmowy miał opanowany do perfekcji, spektakl, ani w og&oacute;le sztuka, nie były jego celem. Wszystko, co robił, stanowiło część drogi, kt&oacute;rą trudno nazwać inaczej jak drogą duchowego doskonalenia, poszerzania świadomości. Swojej i naszej, na r&oacute;wni. <br />
-Skoro w zewnętrznym, realnym świecie nie potrafię zmienić ani anulować żadnego z wszechobecnych praw przemijania, rozkładu, cierpienia, śmierci - skoro, inaczej m&oacute;wiąc, nie jestem w stanie pokonać Nicości czyhającej w każdym atomie tego świata - jedynym wyjściem pozostaje stworzyć osobny świat (&hellip;) Świat, w kt&oacute;rym upływ czasu da się magicznie wstrzymać. (Stanisław Barańczak). <br />
Tu, z wymiarem etycznym sztuki, wiąże się moje ulubione por&oacute;wnanie, do para (lecz nie pseudo) religii. Twierdzę ot&oacute;ż, iż tworzenie świata filmu może być podobne do celebrowania religii bez wiary. Tak jak w życiu nie jest nam potrzebna wiara w osobowego boga czy też w og&oacute;le w jakieś fakty noszące wymiar dogmat&oacute;w religijnych. Potrzebna jest jednak ufność w moc kształtowania świata, wprowadzania w niego praktycznym rozumem parareligijnych form-tak, że w końcu stwarzamy Boga i wszelkie jego imponderabilia. <br />
Sztuka jest, jak religia, formą godzenia sprzeczności i przynoszącym nadzieję misterium. Jerzy Grotowski stwierdził: Zakładam, że to, co jest istotą teatru, zdolne jest, po laicku, zaspokajać pewne nadwyżki wyobraźni i niepokoju eksploatowane w obrzędach religijnych. <br />
<br />
I jeszcze jedno: Jeśli podstawowe pytanie metafizyki brzmi: Dlaczego raczej istnieje coś niźli nie istnieje nic, to podstawowe pytanie dialektyki tw&oacute;rczości: dlaczego nie istnieje coś co istnieć powinno (Władysław Str&oacute;żewski). <br />
Oto stary jak świat jej demiurgiczny aspekt. <br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sat, 22 Jan 2011 16:34:15 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/467.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/466.html]]></guid>
<title><![CDATA[Perspektywy kina. Kwestia hermetyzmu, symbolizmu i realizmu (cz. 5)]]></title>
<description><![CDATA[&nbsp;5. Realizm, intelektualizm i pseudointelektualizm. <br />
Choćby Witkacy właśnie programowo walczył z dyktatem (paradygmatem) realizmu. Zatrzymajmy się chwilę nad pojęciem realizmu (a raczej realności) in genere. Nie wpadając w żaden Matriks, idealizm subiektywny ala George Berkley et consortes, trzeba jednak pamiętać, że przyjmujemy najprostsze warunki świata, żyjemy podług tego, co najczęściej praktycznie się nam sprawdza: przecież w kinetyce nikt nie będzie stosował wzor&oacute;w Einsteina, bo przy prędkościach, kt&oacute;re może (na razie) człowiek osiągać doskonale sprawdza się i sprawdzać będzie Newton. Oceniamy otoczenie (realność, prawdę, prawidłowości) tak, jak jest najpraktyczniej i najwygodniej, a nie tak jak się obiektywnie rzeczy co do wszystkich swych szczeg&oacute;ł&oacute;w mają (a jak naprawdę się mają to już filozofia i dalej zagadka). Oczywiście powyższa uwaga dotyczy nie tylko fizyki i w og&oacute;le nauk przyrodniczych, ale i nauk antropopsychicznych, etyki. I dotyczy sztuki w tym filmu, gdy zechce się oceniać realność, prawdopodobieństwo i inne &quot;lege artis&quot; fabuły, ludzkiej opowieści... <br />
Już Platon stwierdził: Rzecz są takiej jakie są, ponieważ jest lepiej (wygodniej) by takie były. <br />
Czy wartość jest sama w sobie stw&oacute;rcza, czy jakaś inteligentna osoba widzi, co byłoby lepsze, wybiera to i powoduje, że to coś powstaje -to możliwe interpretacje tego platońskiego wygodnictwa ludzkiego poznania. Można to odnieść po prostu do naszych rozumowań indukcyjnych, opartych na przyzwyczajeniu i powtarzalności zjawisk dookoła nas. <br />
Kino pamiętające o mechanizmach poznania, kino nowej fizyki i nowej psychologii, wyrastające poza proste eksperymenty z czasowością i mieszaniem wątk&oacute;w, będzie kinem przyszłości. <br />
Jeśli chodzi o zarzut intelektualizmu (przeintelektualizowania), kt&oacute;re stanowić może zagrożenie dla sztuki filmowej (casus artystowskich dzieł, niepotrzebnych nikomu poza samym autorem), należy posługiwać się nim ostrożnie. Co prawda wydaje się, że więcej wyniesie z filmu osoba kt&oacute;ra ma adekwatny background kulturowy ale nie jest on do odczucia filmu niezbędnie potrzebny. Pewne bowiem, nawet intelektualnego charakteru (w interpretacji) przedmioty (dialogi, symbole wizualne, konstrukcje formalne) przyjmować można mocą intuicji duszy, poprzez deja vu, grę archetyp&oacute;w opakowanych we wsp&oacute;łczesne formy. <br />
Zn&oacute;w przywołajmy Witkacego: Akt tw&oacute;rczy i akt percepcji mają charakter spontaniczny i irracjonalny, intelekt tak w jednym jak i drugim procesie może odgrywać rolę pomocniczą, kontrolować wykonanie spontanicznie powstałej koncepcji lub pomagać w spos&oacute;b og&oacute;lny do zrozumienie istoty rzeczy. W akcie percepcji trzeba przejść razem z tw&oacute;rcą sam proces tw&oacute;rczy jako taki i części składowe połączyć w całość. Zrozumienie dzieła sztuki polega zatem na scaleniu wielości w jedność. <br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sat, 22 Jan 2011 16:33:46 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/466.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/465.html]]></guid>
<title><![CDATA[Perspektywy kina. Kwestia hermetyzmu, symbolizmu i realizmu (cz. 4)]]></title>
<description><![CDATA[&nbsp;4. Obraz, słowo, dźwięk, muzyka a semantyka i forma filmu. <br />
Refleksja nad muzyką osiąga pewien stopień czystości i abstrakcji właśnie dlatego, że muzyka jako taka nie nosi ze sobą czystych wartości semantycznych, jak to dzieje się w przypadku poezji, teatru, filmu. Krytycy muzyczni są o tyle w specyficzny spos&oacute;b uprzywilejowani. Muzyka od paru stuleci nie stosuje form przedstawiających, lecz wyraża świat wewnętrzny tw&oacute;rcy, konstatował Kandinsky. <br />
<br />
Witkacy pisał: Nie mamy tu do czynienia (tzn. w poezji, teatrze; dopowiem jednak, wbrew Witkiewiczowi, także kinie na obecnym etapie rozwoju) z elementami jakościowo prostymi (jak w muzyce, malarstwie), to jest z barwami ujętymi w formy częściowe i dźwiękami ujętymi w rytmy, tylko z elementami złożonymi. Do dźwiękowej wartości słowa dołącza się jego znaczenie i obraz wyobrażeniowy, kt&oacute;re ono wywołuje. I dalej: Nie każde słowo w r&oacute;wnym stopniu wywołuje obrazy. Czasami kompleks znaczeniowy prywatny (u poszczeg&oacute;lnego odbiorcy) czyli suma tego co jest związane z danym znakiem i co powoduje że znak ten nie jest pustym dźwiękiem, ale właśnie pojęciem o pewnym znaczeniu, może składać się z proustowskich wspomnień najrozmaitszych innych jakości: dotykowych, smakowych, czuć mięśniowych i wewnętrznych. Symfonia nie opowiada historii, przynajmniej w najbardziej tradycyjnym sensie tego słowa. Dlaczego od filmu wymagamy historii, umiejętności dramatycznych (a od filmu odpowiednio zdeformowanego, nowohoryzontowego, etc.etc. odpowiedniego, możliwego dla percepcji widza przekształcenia, wynaturzenia, deformacji historii, deformacji rzeczywistości)? Wszak w tw&oacute;rczości mamy najważniejszą i najpiękniejszą potencjalność: tworzenie czegoś z niczego, metafizyczną alternatywę, kosmologiczną, psychiczną, etyczną metaforę. <br />
<br />
Operowanie formą czy działanie poprzez struktury, kt&oacute;re po prostu są najbliższe tw&oacute;rczym możnościom naszej duszy, a przede wszystkim poprzez sublimację (ale posiadającą nie tylko walor oczyszczenia, także syntezy, integracji ku wyższemu stopniowi rozwoju osobowości) jest kwestią symboliczną, pozwalającą poprzez metaforę dotknąć kwestii i pytań najważniejszych. Co więcej, tylko w symbolicznej metaforze pozwala się to dotknąć - wymykając się ratio i opisowi zwyczajnego ludzkiego języka. Nie chodzi przy tym absolutnie o systemowo-techniczne rozdzielanie formy od treści (co może się komuś nasunąć poprzez skojarzenie z witkiewiczowską czystą formą w og&oacute;lności). Jak to Boy-Żeleński zgrabnie konstatuje: forma z treścią jest złączona jak dusza z ciałem, kt&oacute;re jak wiadomo, można rozdzielić, ale..waląc pałką w łeb. <br />
<br />
<br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sat, 22 Jan 2011 16:33:16 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/465.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/464.html]]></guid>
<title><![CDATA[Perspektywy kina. Kwestia hermetyzmu, symbolizmu i realizmu (cz. 3)]]></title>
<description><![CDATA[&nbsp;3. Metafora filmowa sakralizacją rzeczywistości. <br />
Roman Berger, kompozytor i teoretyk sztuki podsumowuje: Co dzieje się obecnie w kulturze: ekonomizacja, industrializacja, komercjalizacja, wszechobecny redukcjonizm. Redukcjonizm rodzący się z utylitarnego stosunku do świata, racjonalizmu w sferze myślenia (dominacji myślenia dyskursywnego i analitycznego nad całościowym i intuicyjnym), poznawaniu skutemu opozycją podmiot versus przedmiot, uprzedmiotowieniu rzeczywistości i alienacji podmiotu, atomizacji świata. Od sztuki wymaga się opowiadania życiowych kawałk&oacute;w, co najwyżej ilustrowania tej założonej opozycji. Kr&oacute;luje mieszczańska mentalność z jej wyobrażeniem człowieka jako monolitu i naiwną wiarą w możliwości redukcyjne do poziomu, biochemii, chemii, fizyki. Nawiązując do jungowskiego procesu indywiduacji i teorii dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego, Berger, pisze o możliwej konsekwencji stłumienia mechanizm&oacute;w rozwojowych. Ot&oacute;ż w dziedzinie sztuki pod pozorem dążenia do -zrozumiałości- czy do -komunikatywności- kryć się może pragnienie władzy, a za powrotem do konwencji i banału-lęk. Sparaliżowana intuicja nie jest w stanie przekroczyć granic konwencji, nie jest w stanie dokonać aktu metaforyzacji, dającej -zaczarowane kręgi zamkniętego, finistycznego świata, otwierającej perspektywy Nieskończoności i Wieczności-. <br />
Do czego dąży wg Romana Bergera ekspresja autentyczna? <br />
Ot&oacute;ż: Do integracji skończoności z Nieskończonością, do dowodu, że to, co skończone ma sens o ile stanie się pośrednikiem Nieskończoności. Istota tw&oacute;rczości tkwi więc w nieustannym odkrywaniu perspektywy Uniwersum. Chodzi o generowanie aktualnych symboli. A symbol ma strukturę metafory. Metafora łączy znane z dotąd nieznanym, przeczuwalnym tylko. W metaforze dokonuje się cud: okazuje się, że nieskończoność, Tajemnica, nie jest -tam-, ale że jest obecna właśnie -tu i teraz-. W metaforze dokonuje się sakralizacja rzeczywistości. <br />
Kultura to mechanizmy towarzyszące ewolucji człowieka od stanu przyrodzonego do stanu świadomości skorelowanej z poziomem ducha. Od stanu atomizacji w odniesieniu do czynnik&oacute;w, element&oacute;w psychiki (emocje, procesy mentalne, motywacje, intencje), do stanu Jedności Przeciwieństw. <br />
<br />
Czesław Miłosz: Bardzo zawsze ubolewałem, że jestem złożony z samych sprzeczności. Pomogła mi Simone Weil, kt&oacute;ra pisze gdzieś, że sprzeczność jest dźwignią transcendencji. Jeżeli sprzeczność niemożliwa jest do przezwyciężenia, musimy zaakceptować oba jej końce. <br />
<br />
Eric Vogelin: egzystencja ma strukturę Między, platońskiej metaxy, i jeżeli jest w og&oacute;le coś stałego w historii ludzkości, jest to język napięcia między życiem a śmiercią, nieśmiertelnością a śmiertelnością, doskonałością a słabością, czasem i ponadczasowością, ładem i chaosem, prawdą i fałszem, sensem i bezsensem, między miłością Boga a miłością siebie. <br />
Dodajmy z Uczty Platona, iż Eros jest dzieckiem nędzy i dostatku. <br />
-Działalność artystyczna ma zatem sens, gdy sama będąc owocem walki z własnym egocentryzmem autora, uczestniczy w strategii przemiany człowieka w istotę duchową, oddziaływuje uwzględniając ponadhistoryczną zasadę katharsis.- (Roman Berger) <br />
<br />
<br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sat, 22 Jan 2011 16:31:23 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/464.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/463.html]]></guid>
<title><![CDATA[Perspektywy kina. Kwestia hermetyzmu, symbolizmu i realizmu (cz. 2)]]></title>
<description><![CDATA[&nbsp;2. Oryginalność, osobność, niszowość? Elityzacja przez egalitaryzację. <br />
Forma filmu jest z natury złożona, pr&oacute;buje na r&oacute;wni operować słowem, obrazem i warstwą muzyczną; rzadko zdarza się tych materii r&oacute;wnowaga, najczęściej bowiem albo wysmakowany obraz, albo znaczące słowo, albo integralna, wsp&oacute;łtworząca muzyka. R&oacute;wnowaga taka, idąca w stronę dzieła totalnego, będzie siłą nowego kina. <br />
Przywołajmy jako pierwszego krytyka muzycznego właśnie, Andrzeja Chłopeckiego, kt&oacute;ry w jednym z felieton&oacute;w cytuje Maxa Rafaela (lub Herberta Reada): <br />
Oryginalność nie polega na tym, żeby się r&oacute;żnić od innych, żeby wyprodukować coś zupełnie nowego; chodzi w niej o uchwycenie tego, co oryginalne (w etymologicznym sensie tego słowa), o uchwycenie korzeni zar&oacute;wno nas samych jak i rzeczy. Dodaje, że sztuka taka nie może być jednak zbyt osobna, nie nazbyt osobna, na tyle zakorzeniona w jakiejś dzielonej z widzem, słuchaczem, bliźnim świadomości, doświadczeniu, wrażliwości, że daje się jakoś przyswoić, jakoś odczytać, przeżyć. <br />
<br />
Kompozytor Arnold Schoenberg pisał w swej nauce harmonii: Każdy akord, każda progresja są możliwe. Jestem jednak dziś już przekonany, że także i tutaj istnieją pewne reguły.. <br />
Największa wolność w sztuce nie może być absolutna. W każdej epoce obowiązuje właściwy umiar. Musi być spełniona właściwa miara, nawet najgenialniejsi artyści nie mogą przekroczyć granic tej wolności. Jak konstytuuje się granica tej wolności, czy w zbiorowej nieświadomości czy może wytyczana jest w oderwaniu od sumy dusz? Niczym prawo epoki, prawo historyczno-fizyczne, ale nie społeczne? <br />
Problem w tym, kiedy zaczyna się ta zbyt ortodoksyjna już (niepotrzebna, niezrozumiała w og&oacute;le, dadaistyczna i nonsensowna zatem dla odbiorcy) osobność. Czy gdy znajdzie się 7 milion&oacute;w, 700, 77, czy 7 sprawiedliwych? Kina nie robiło się (w zasadzie) i nie robi na użytek wąskiej grupy (zbyt proces tw&oacute;rczy jest czasochłonny, zbyt kosztowny, zbyt złożony). Bo czy sensowne jest żeby przy filmie wsp&oacute;łpracowało więcej os&oacute;b, niźli ma go oglądnąć? Wniosek z tak zadanego pytania oczywisty, ale powiedzieć można przekornie: dlaczegoż by nie? Stawałaby się wtedy sztuka filmowa rodzajem performance z udziałem tw&oacute;rc&oacute;w i widz&oacute;w, z przesuniętym jednak czasokresem ich uczestniczenia w dziele, w klasycznej sytuacji procesu produkcji a p&oacute;źniej dystrybucji i prezentacji filmowej (oczywiście możliwy jest klasyczna wsp&oacute;łobecność czasowa (rejestrowana)-jak w performance teatralnym, ale nie interesuje nas ona ze względu na oczywistość, względną powszechność i dość długą już tradycję). <br />
Wr&oacute;ćmy jednak do pytania o osobność i wprost z niego do tytułowego pojęcia hermetyczności. Można na nie odpowiedzieć tylko jednym zdaniem, kt&oacute;re broń Boże nie ma charakteru normatywnego, jakiejś narzucanej reguły, przedstawia jednak m&oacute;j, jak najbardziej naturalny sądzę, stosunek autora do dzieła i pośrednio do widz&oacute;w. Ot&oacute;ż: zastanawianie się nad percepcją widza w procesie tw&oacute;rczym nieuchronnie prowadzi do zdziczenia i zepsucia. Należy zatem zaakceptować konsekwencję hermetyczności, licząc w duchu, iż nie okaże się ta hermetyczność nieprzezwyciężoną, choćby po śmierci autora (co dla prekursor&oacute;w jest dość częstym acz smutnym docześnie wypadkiem). Nie oznacza to oczywiście, że widz w og&oacute;le autora nie obchodzi. Znaleźć się może przecież prawie w każdym jakiś pozaintelektualny hermene&uacute;s wewnętrznej tajemnicy. Trudno nie przywołać tutaj skojarzenia z piramidą duchową Kandinskiego, prawdą formalną, kt&oacute;rą prawie każdy świadomy tw&oacute;rca musiał antycypować i kt&oacute;rą to przyniosło mu jego własne doświadczenie. Oczywistym jest, że taka tw&oacute;rczość trafia do niewielu, jest tw&oacute;rczością niesłychanie elitarną. Ale jak już trafi potrafi uczynić z widza przyjaciela a autorowi dać złudzenie dzielenia się samotnością. <br />
Technologia cyfrowa upraszcza, przybliża proces filmowej produkcji jak i postprodukcji, czyni go na wskroś egalitarnym. W tym leży przyszłość kina. Oczywiście po naturalnym odsianiu filmowej grafomanii. Utylitarnie rzecz biorąc, rosła będzie szansa znalezienia w czerpaku krytycznym grudek szczerego złota, pereł autorskiego kina. Czy przesiewanie bezkresnych połaci (cyfrowego) ziarna jest zbyt wyg&oacute;rowaną za to ceną? <br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sat, 22 Jan 2011 16:30:17 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/463.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/462.html]]></guid>
<title><![CDATA[Perspektywy kina. Kwestia hermetyzmu, symbolizmu i realizmu. ]]></title>
<description><![CDATA[&nbsp;<br />
1. Film jest najmłodszą ze sztuk, lecz już od dawna słychać głosy, że się wyeksploatował. Czyżby forma najbardziej złożona miałaby zużyć się o wiele wcześniej niż tysiącletniej historii literatura, malarstwo, dramat? Koniec tradycyjnego (jak szybko narosła ta tradycja) kina wieszczy m.in. Peter Greenaway, od dłuższego czasu eksperymentujący w videoartem lub wręcz VJ-stwem. Czy film miałby się stać w nie tak odległej przyszłości wysublimowanym archaizmem (choć przecież opera się takim nadal nie stała), celebrowanym w kinach muzeach, gdzie widzowie sentymentalnie i nabożnie wsłuchiwaliby się w filmowe eksponaty niczym w XIX-wieczną pozytywkę? Ewolucja kanał&oacute;w ekspresji artystycznej prowadzi do ekstremum, utopi -aparatu- kt&oacute;ry przenosi bezpośrednio myśli, wyobrażenia, wizje tw&oacute;rcy i ujawnia je osobom trzecim, odbiorcom. Pisze o tym w niedawno wydanej książce o montażu filmowym, Walter Murch, amerykański magik filmowych cięć. Pisałem o tym i ja, prawie sześć lat temu na internetowych łamach filmowego wortalu kina niezależnego 311.arts. Wypada zgodzić się z Murchem, że taka skrzynka to śmierć, kina i sztuki w og&oacute;le (śmierć sztuki, ale może narodziny największego narkotyku ludzkości, bezpośredniego dostępu do cudzej świadomości, ba, duszy: luźną analogię szukać można chociażby w fimie Strange Days). Skomplikowany proces tworzenia filmu, ograniczenia wizualizacji wizji, wreszcie: konieczność wsp&oacute;łpracy z Innymi Ludźmi, jest jednak wartością dodaną. Proces oddziaływuje na gotowe dzieło nie tylko w sensie formalnym, a suma dusz kreujących nawet pomniejsze aspekty techniczne zawsze wnosi coś do og&oacute;lnej puli filmu. Po drugiej stronie stolika, widownia, także suma dusz, docenia tą jedność wielości i wielość w jedności. Niepowtarzalną właśnie w kinematografii. Walter Murch pisze: Paradoks kina polega na tym, że wydaje się ono działać najlepiej, gdy łączy ze sobą dwa sprzeczne elementy, og&oacute;lny i osobisty, w swojego rodzaju zbiorową zażyłość. Sama prace się nie zmienia, adresowana jest do milionowej widowni, jednak, gdy funkcjonuje właściwie, film jakby przemawia do każdego widza z osobna. Oddziałuje na każdego osobiście. To, że kino jeszcze długo się będzie żywe, będzie dostarczać rozrywki, zadumy, wzruszeń według Murcha ma źr&oacute;dło wręcz w plemiennej naturze społecznej, być może nawet w atawizmach. Porzuceniu codziennego otoczenia (zacisza domowego, telewizji, DVD), gromadzenie się we wsp&oacute;lnocie (w nocy przy ognisku, na ciemnej sali kinowej), słuchanie opowieści. Czasem także tych nie do końca zrozumiałych, nieukładających się w ciąg fabularny, grymas&oacute;w i tańc&oacute;w szamana, oddziaływujących na innej niż analityczna i w pełni świadoma, płaszczyźnie. <br type="_moz" />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sat, 22 Jan 2011 16:29:28 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/462.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/461.html]]></guid>
<title><![CDATA[Praca z aktorem (czyszczenie sokowirówki)]]></title>
<description><![CDATA[&nbsp;O czyszczeniu sokowir&oacute;wki m&oacute;wi np. Lars von (jaki z niego von) Trier.<br />
<br />
Mianowicie: gdy zależy ci, żeby aktor zagrał rolę maksymalnie autentycznie, zapomniał o schemacie i tym &bdquo;jak to trzeba wyrazić&rdquo;, wkurzam go, staram się wkurzyć go maksymalnie, <br />
a p&oacute;źniej zaraz ma odegrać sw&oacute;j kawałek. Zwykle bywa wtedy, że czyni to absolutnie machinalnie, i właśnie &ndash; autentycznie, gdyż jego &bdquo;światową&rdquo; świadomość zajęła złość, i jego umysł pozostaje w pewnym sensie czysty dla roli, kt&oacute;rą ma zagrać. <br />
<br />
Inaczej m&oacute;wiąc, jest jakaś szansa, by wtedy wylazła prawda. Lub &ndash; taka, kt&oacute;ra siedzi w kimś, połączyła się z tą, kt&oacute;rą chce się uzyskać. <br />
<br />
Spos&oacute;b, jak spos&oacute;b, na pewno nie należy go nadużywać.&nbsp;<br />
<br />
Tę teorię Triera streszczam z pamięci, dla ciekawych: pojawia się ona w mniej znanym filmie &bdquo;Five Obstructions&rdquo;, bazującym na kr&oacute;tkometrażowce Jorgena Letha &bdquo;Perfect Human&rdquo; (Doskonały Człowiek), kt&oacute;re to oba filmy serdecznie polecam.]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sat, 22 Jan 2011 14:33:08 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/461.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/468.html]]></guid>
<title><![CDATA[Perspektywy kina. Kwestia hermetyzmu, symbolizmu i realizmu (cz. 7)]]></title>
<description><![CDATA[&nbsp;<br />
7. Atomizm wątk&oacute;w-układanka dla widza? <br />
Niekt&oacute;re filmy narażają się na zarzut tworzenia na siłę zagadek, komplikowania wątk&oacute;w by grać z widzem w grę (vide np. Mulholland Drive Davida Lyncha). Tego rodzaju zagadka to w znacznej mierze pusta wartość, chwilowa gimnastyka dla intelektu jak krzyż&oacute;wka z kiosku. Takie bowiem rebusy (jak pisze Witkacy) uniemożliwiają bezpośrednie przeżycie artystyczne, symbolizm nie może być programowy i narzucać się widzowi, wymyślony technicznie przez autora. <br />
Symbolizm ma płynąć wprost z przeżyć, intuicji i sn&oacute;w, jest czystą projekcją autora, on tu nie obliczał startu, procesu ani mety w głowach widz&oacute;w. <br />
Chodzi też o uwolnienie treści spod ordynarnego nacisku realizmu, w tym realizmu psychologicznego, tak naprawdę mało bowiem widzowi z oglądania życiowych kawałk&oacute;w przychodzi (dydaktyzm, moralizm i inne tego typu funkcje muszę zejść na plan dalszy). Idzie o uwolnienie pewnych intuicyjnych, metafizycznych pokład&oacute;w obecnych w każdym człowieku, kt&oacute;ry nie sformatował się jeszcze do bydlęcia i nie wydrążył do popcornu. Uwolnienie takie bazować może na materii symbolicznej, syntezie, profetycznej oniryczności, na podglądaniu tajemnicy oświecanej wątłym płomieniem świecy, a nie na wt&oacute;rnej percepcji znanego nam wszystkim świata przepalonego halogenem, bez światłocienia. <br />
Chodzi o cień właśnie, cień nas i rzeczy tego świata. <br />
<br />
8. Nowa metafizyka. <br />
Pojawiło się tutaj pojęcie metafizyki, obciążone jak się wydaje dość dużym w ostatnich czasach ciężarem pretensjonalności (trzeba mieć odwagę się nim posługiwać jak nie przymierzając Lech Majewski, kt&oacute;ry tak nawet zatytułował książkę). <br />
Co do metafizyki nie mylmy jej z jakąś fantastyką egzaltowanych poetek, magią, religią czy mistyką, lecz rozbierzmy etymologicznie to pojęcie i zauważmy że meta - fizyka dąży do objęcia świata w szerszym wymiarze niż mogą to dać jedynie poznane prawa fizyczne (biologiczne, przyrodnicze). Rozw&oacute;j nauki w materialnym ostracyzmie i regres duchowości to przebrzmiała domena XX wieku. Nadchodzące lata doprowadzą do reintegracji ratio i sacrum na wyższym poziomie. Swoje miejsce musi w duchu i materii epoki odnaleźć też sztuka kina. <br />
<br type="_moz" />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sat, 22 Jan 2011 00:00:00 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/468.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/469.html]]></guid>
<title><![CDATA[Perspektywy kina. Kwestia hermetyzmu, symbolizmu i realizmu (cz. 8)]]></title>
<description><![CDATA[&nbsp;<br />
9. Dusza, duch, duchowość. <br />
Kto używa teraz pojęcia dusza poza pijanymi Rosjanami? <br />
Termin r&oacute;wnież obarczony: egzaltacją, pretensjonalnością lub dogmatyką konkretnej wiary (religii). Używamy tu pojęcia duszy w znaczeniu dość szerokim, jako świadome (a może także nieświadome) funkcje postrzegania, poznawania, analizy, decydowania (woli), oceny, odczucia (emocje) i myśli ludzi. W tym sensie można nawet za marksistami uznać, że dusza (tak rozumiana) jest jedynie funkcją materii. Tyle, że, po części intuicyjnie, po części per wishful thinking uznać tak nie możemy (vide np. Emil Cioran: B&oacute;g jest, nawet jeśli go nie ma). <br />
<br />
10. Kwestia metafilmu. Zapożyczenia, cytaty i filmy w -filmie po filmach- <br />
Usprawiedliwienie Valeryego, że sztuka zapożyczania r&oacute;wna jest sztuce oryginalności: w rumowisku naszych czas&oacute;w na oryginalność właściwie nas nie stać-(z drugiej strony Montaigne: Większa jest chwała z wymyślenia niż z przytoczenia, uważamy my ludzie natury. Sam przytaczał na potęgę) nie można poczytać za wystarczające. <br />
Ot&oacute;ż: zapożyczenie jest jak zapośredniczeniem między symbolem a pojęciem - tym co kształtuje się w pomiędzy (materią filmu czy wierszami powieści) i daje widzowi czy czytelnikowi ten stan zawieszenia i poczucia zbliżenia się do tajemnicy bądź oddalenia się od przaśności. Łączy wątki w perspektywie historycznej i dialektycznej, pobudza intelektualne deja vu, obrysowuje byt w wieczności. <br />
-Cytat jest przejawem istnienia pomiędzy, jak jeden z podstawowych stan&oacute;w melancholijnych, kt&oacute;ry Kierkegaard nazwał alternatywą - trwaniem w szczelinie między rozpaczą nie bycia innym i niemożnością bycia sobą. (Marek Bieńczyk) <br />
Ten podstawowy stan wewnętrznego poruszenia, chwiejności indywiduum tożsamości, tęsknoty do prawdziwej syntezy, dogłębnego wsp&oacute;łodczuwania, w parze z introspekcją, wglądem w swoje własne wnętrze niczym w zwierciadło całego kosmosu był, jest i pozostanie spiritus movens kina, zar&oacute;wno po stronie świadomego tw&oacute;rcy jak i świadomego odbiorcy. <br />
<br />
11. Rola krytyka <br />
A krytyk? Krytyk powinien, jak pisze (znowu) Witkacy, powinien wejść w formalne założenia autora, po części przejść z nim proces tw&oacute;rczy, powinien być -autora nadświadomością-, a nie tym, co zaledwie własnymi słowami potrafi streścić dany utw&oacute;r i oświetlić go najwyżej według swoich osobistych przeżyć życiowych i aktualnych zagadnień społecznych. <br />
Techniczna i organizacyjna egalitaryzacja kina rodząca zalew filmowej grafomanii, z drugiej strony mogąca powołać do życia najgenialniejsze utwory, stawiać będzie odpowiedzialnego krytyka przed zadaniem trudnym jak nigdy. <br />
<br type="_moz" />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Sat, 22 Jan 2011 00:00:00 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/469.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/417.html]]></guid>
<title><![CDATA[Ciąg dalszy - o możliwej realizacji scenariusza "Podwójny powrót" - szczególiki ]]></title>
<description><![CDATA[Myślać realnie - na przyszłość - w perspektywie ewentualnej realizacji. <br />
<br />
<strong>Poszukiwanie wsparcia - samorządu, może nawet sponsora (?) </strong><br />
<br />
Może jakiś urząd miasta byłby tym zainteresowany, samorząd powiatowy, stowarzyszenia miłośnik&oacute;w ziemi takiej czy innej?Oczywiście - nie robimy z tego drugiego &quot;Jedwabnego&quot; - odwrotnie (ważny aspekt formalny, jak sądzę) - w filmie pokazane jest przecież - ukrywanie Żyda przez Polak&oacute;w - z narażeniem przez nich życia. <br />
<br />
<strong>Apekty opowiedzianej historii </strong><br />
<br />
Przy odpowiedniej realizacji - myślę - mogłaby być to ciekawa i niebanalna etiuda. <br />
Wieloaspektowa, co ważne, choćby:<br />
<br />
- dylematy bioetyczne i filozofia możliwości biotechnologicznych (choćby &quot;przenoszalność duszy..&quot; - oczywiście w tej wersji scenariusza skondensowanie i symbolicznie - niedopowiedziane, co dla mnie ważne) <br />
- wątek anty - antysemicki (nie o filosemickość tu jednak chodzi ale o pokazanie częstego jednak - ludzkiego, normalnego - ale przecież w tamtych warunkach heroicznego zachowania mieszkańc&oacute;w - Polak&oacute;w) <br />
- wątek czysto historyczny (można rozbudować - w zasadzie scenariusz w takiej formie jak jest jest maksymalnie skondensowany - może być to i zaleta - ale i może być to wada) <br />
- wątek regionalny (klimat, architektura, historia mikro - miasteczka)<br />
- obyczajowy itd. <br />
<br />
Specyficzna - ale nie zupełnie hermetyczna czy osobna to historia (tak sądzę) jak to czasem bywa w nowych etiudach.  Z drugiej strony - nie powielająca zużytych do końca schemat&oacute;w - choć na ponadczasowych schematach jednak bazująca (to nie tyle brak skromności z mojej strony, co pr&oacute;ba opisu bardziej teoretycznego scenariusza). <br />
<strong><br />
Moje propozycje, udział z mojej strony </strong><br />
<br />
Z chęcia wysłucham o<strong>pinii o tekście </strong>i <strong>odstąpię (bezpłatnie) scenariusz </strong>komuś, kto ma środki (ale przede wszystkim <strong>chęci!)</strong> i chciałby go zrealizować. <br />
<br />
Ze swej strony mogę (technicznie) spr&oacute;bować załatwić (dość tanio - a cześciowo może nawet zupełnie nieodpłatnie - apart cyfrowy kręcący HD lub dwa, może steady cam, może slider, może kran kamerowy do 6 metr&oacute;w.  Nie mam natomiat sensownego oświetlenia i w&oacute;zka<br />
z odpowiednią długością szyn - a wg mnie tu się by przydał, w zasadzie jest niezbędny - bo scenariusz widzę zrealizowany raczej klasycznie i płynnie - choć jest też i miejsce na rwane ujęcia z reki. Sam niestety nie posiadam sprzętu technicznego. ). Oczywiście - cenne i fajne są pomysły czysto amatorskie - r&oacute;żne domowo wykonane w&oacute;zki - a świetnym kranem (do ostatnich ujęć) może być w&oacute;z strażacki z wysuniętym podnośnikiem, kt&oacute;ry to w&oacute;z za darmo (bo np. burmistrz poprze film) użyczą strażacy na czas ujęcia. <br />
<br />
Mogę udzielić się przy wsp&oacute;łpracy reżyserskiej (<strong>reżyserię - chętnie odstąpię</strong> - by ktoś, jeśli chce, m&oacute;gł się pod gotowym filmem podpisać jako najważniejsza postać - jako np. pracą dyplomową itd.), mogę pom&oacute;c na planie (także zdjęciowo, dokładnie wyjaśnić moją konpcecję wizualną filmu), mogę pomoć przy montażu lub w całości film zmontować (oczywiście wsp&oacute;łpraca z reżyserem tutaj najważniejsza), mogę zagrać coś drugoplanowego. Na pewno nie napiszę muzyki :-). <br />
<br />
<strong>A na koniec</strong><br />
<br />
No coż, nawet jeśli nikogo tutaj scenariusz ten nie zainteresuje - liczę na krytyczne uwagi i sugestie, za kt&oacute;re z g&oacute;ry dziękuję. Jeśli nikt nie dostrzeże sensowności realizacji przedstawionego przeze mnie pomysłu - scenariusz - może się jednak cały wpis przydać, właśnie przez jego dygresyjność - poruszyłem kilka wątk&oacute;w związanych z preprodukcją i produkcją filmu niezależnego. Mam nadzieję, że w tych dw&oacute;ch pierwszych wpisach na blogu MillionYou (no, po to jest, żeby go testować ;-), nie zanudziłem Was na śmierć. <br />
<br />
newdem<br />
<br />
<br />
<br />
<br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Wed, 29 Dec 2010 20:06:32 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/417.html]]></link>
</item>

<item><guid isPermaLink="true"><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/416.html]]></guid>
<title><![CDATA[Zapraszam Wszystkich do zapoznania się ze scenariuszem "Podwójny powrót"]]></title>
<description><![CDATA[<strong>Og&oacute;lnie o wklejonym scenariuszu i..filmach. <br />
</strong><br />
<em>Będzie trochę dygresji, za co przepraszam, ale taki i ten scenariusz jest - wewnętrznie dygresyjny jednak, wiele wątk&oacute;w można z niego, jak sądzę wyciągnać..</em><br />
<br />
Scenariusz jest dość specyficzny, z bardzo ograniczonymi dialogami. <br />
<br />
Nie ma możliwości wklejenia go tutaj w idealnej formie (formatowanie, brak czcionki curier, ale to szczeg&oacute;ły; numerowanie scen jest przykładowe - to w zasadzie &quot;wersja reżyserska&quot; scenariusza - można go zmienić - ulepszyć - może coś dopowiedzieć - jeśli wydaje się niezbyt klarowny (?). Ale pewne niedopowiedzenia są siłą kina wg mnie - pomiędzy obrazami i wypowiedzianymi expressis verbis lub tylko implicite treściami rodzi się magia typowa dla filmu - nastroju, chwili, melancholii, uczucia - tego czegoś, co porusza (albo i nie) w widzu to, co w nim było - zanim wszedł do kina - ale film (obraz) to przed nim odkrywa - dotyka tajemnicy itd.itp. Oj, rozpisałem się... <br />
<br />
<strong>Szczeg&oacute;łowiej o historii</strong><br />
<br />
Historia z czas&oacute;w okupacji - jednocześnie zmiksowana z wątkiem bardzo nowoczesnym. Klonowanie - to właściwie już teraźniejszość - oczywiście - mało się o tym słyszy, ale eugenika już pracuje - oczywiście dla tych, kt&oacute;rych na to stać. Dla reszty - zostaje publiczna debata o in vitro, jak to często bywa - tylko temat uboczny. <br />
<br />
<strong>&quot;Nur fur Polen&quot;</strong> - odważny dowcip (może nie tak odważny jak w filmach typu &quot;Alo Alo&quot; - ale też i w rzeczywistości Niemcy nie byli przecież takimi idotami. Nie byli też jednak (w większości, Wehrmacht) bestialcami (już bardziej nimi byli - ze względu na r&oacute;żne uwarunkowania nomen omen genetyczne - kozacy wyżynający Polak&oacute;w w Galicji Wschodniej i kałmucy z Armi Czerwonej). Np. Włosi czy Austriacy walczący w Wehrmachcie - co także pokazują niekt&oacute;re filmy historyczne - byli często bliżsi steretypowi Szwejka niż okrutnego najeźdzcy (to absurdalne uwikłanie jednostki w machinę wojny sterowaną przez psychopatycznych przywodc&oacute;w pokazuje dobrze druga część świetnego filmu &quot;Spaleni słońcem&quot; Nikity Michałkowa - <a href="http://www.filmweb.pl/film/Spaleni+s%C5%82o%C5%84cem+2-2010-203194" target="_blank">&quot;Spaleni Słońcem 2&quot;,</a> kt&oacute;ra to część nie jest prawie że arcydziełem (operatorskim przede wszystkim) - jak pierwszy film - i ma wiele słabych punkt&oacute;w - ale ma też kilka pięknych scen). <br />
<br />
Wracając do &quot;Nur fur Polen&quot; - historia autentyczna (najlepsze są prawidzie dowcipy) - napis taki wywiesiła w swojej restauracji, w czasie wojny, moja prababcia Maria Aniela - w małym galicyjskim miasteczku. Czy było to śmieszne..- r&oacute;żne są rodzaje humoru, r&oacute;żne są oblicza hisorycznej ironii i r&oacute;żnie się można bronić przed segregacją, dehumanizacją i upodleniem przez okupanta. Czy śmieszne - oceńcie. <br />
<br />
<br />
<strong>Aspekty realizacji scenariusza. </strong><br />
<br />
Nie realizowałem tego scenariusza i nie planowałem tego (napisałem go ok. 3 lata temu, ale w trochę innej wersji).  Wydaje mi się, że - by porządnie to zrobić, trzeba zaangażować - i to na kr&oacute;tką formę - co czyni złą relację koszty/długość filmu..:-) - choć PISF czy szkoły finansują i 5 minut&oacute;wki - za 100. 000 zł..[koniec dygresji] znaczne środki - w tym techniczne: kran, w&oacute;zek itd. <br />
<br />
Przydaliby się charakterystyczni <strong>aktorzy </strong>(ważny - dzieciak; jak wiadomo jest z tym problem - choć ostatnio polskie kino ma coraz lepszych aktor&oacute;w najmłodszego pokolenia - był okres gdy było fatalnie pod tym względem - sztucznie itd.), do gadania mają mało - ale chodzi o detale, wiatygodność itd.  Można też fajnie <strong>pokazać regionalia</strong> <strong>(lokacja zdjęciowa) </strong>- klimat małego polskiego miasteczka. <br />
<br />
<br />
<em>Ciąg dalszy tych wywod&oacute;w w drugim wpisie, bo limit jest 5000 znak&oacute;w. </em><br />
<br />]]></description>
<pubDate><![CDATA[Wed, 29 Dec 2010 19:56:03 GMT]]></pubDate>
<link><![CDATA[http://millionyou.com/en-us/newdem/blog/416.html]]></link>
</item>

</channel>
</rss>


